Notki A. Ściosa nie chce mi się nawet szukać. Notkę Rolexa mam pod ręką, więc zalinkuję: wisi tutaj.

Rozpoczyna Rolex w ten sposób:

Ma rację Aleksander Ścios pisząc o podejrzanym źródle najnowszej fali antyrządowych protestów w sprawie ACTA […] Kto steruje tym procesem nie wiem (klnę się na słowo byłego harcerza), ale analogie moskiewskie są aż nadto widoczne...”

Zaczął z grubej rury trzeba przyznać. Byłoby to śmieszne, gdyby nie było tragiczne.

Kto jednak chce, ten może iść za Ściosem i Rolexem. Będzie to jednak droga donikąd. Droga do miejsc, w których nawet telefon do przyjaciela nie pomoże. GOPR tam nie doleci, WOPR nie dopłynie. Jedynym pocieszeniem będzie tam być może przekonanie, że był to znowu kolejny spisek Tuska lub Putina, czy coś w tym rodzaju. I że historia uwieczni. Lecz nie uwieczni. I lepiej żeby nie uwieczniała. Bo jeśli to zrobi, to tylko jako wspomnienie o kolejnych naiwnych.

Tak się jednak szczęśliwie składa, że nie samymi Ściosami i Rolexami świat stoi i czasami zabierają głos ludzie, którzy wiedzą o czym mówią. I to oni właśnie zainicjowali protest przeciwko ACTA. O tym, że w Polsce przerodził się on w swoisty pop-protest, zadecydowało jedynie to, że większość poważnych ludzi zupełnie nie wie o co chodzi. Młodzi zaś, czyli główni uczestnicy protestu, skoncentrowali się zasadniczo na tym co im jest najbliższe, a więc na internecie .

A o co chodzi? Ano, w blogowym skrócie, na przykład o to, że w preambule ACTA czytamy:

 

"zamierzając zapewnić odpowiednie i skuteczne środki uzupełniające w stosunku do porozumieniaTRIPS,służące dochodzeniu i egzekwowaniu praw własności intelektualnej..."

 

Porozumienie TRIPS? A cóż to takiego? Otóż TRIPS to nic innego jak:  Porozumienie w sprawie Handlowych Aspektów Praw Własności Intelektualnej (ang. Agreement on Trade-Related Aspects of Intellectual Property Rights, TRIPS)

 

A jak w praktyce działają takie TRIPS-y?

Otóż działają tak: *

 

"Między nimi znalazło się porozumienieTRIPs, o które od dawna zabiegały Stany Zjednoczone i pozostałe kraje wysoko uprzemysłowione, żeby zmusić inne kraje do uznawania ich patentów i praw autorskich. Patenty zapewniają wynalazcom prawa monopolu, dotyczące ich innowacji. Wyższe ceny mają stanowić bodziec do innowacji […] czy tak się dzieje, jest to kwestia, do której wrócimy w dalszej części tego rozdziału.Ale celem TRIPs było zapewnienie wyższych cen leków. Niestety, ceny te spowodowały, że leki stały się dostępne jedynie dla najzamożniejszych. Gdy ministrowie handlu podpisywali porozumienie TRIPs, byli tak zadowoleni, że wreszcie doszli do jego uzgodnienia, że nie zauważyli, iż w ten sposób podpisali  wyrok śmierci dla tysięcy ludzi w najuboższych krajach świata.

 

Dla krytyków globalizacji walka o własność intelektualną jest walką o wartości. Porozumienie TRIPs było wyrazem triumfu interesów korporacji w Stanach Zjednoczonych i Europie nad szerszymi interesami miliardów ludzi w krajach rozwijających się. Było to jeszcze jednym przykładem, w którym więcej znaczenia przywiązuje się do zysków niż do innych podstawowych wartości — takich jak środowisko naturalne lub samo życie."

 

Cóż, tak to z grubsza wygląda. Bogaci ustawiają sobie tymi ACTA-mi i TRIPS-ami biednych. A kolejne ACTA są tylko zaciskaniem sznura na gardle tych ostatnich. No, ale my, naród skąpany w kasie i patentach, jesteśmy całym sercem za. Dołożymy nawet zgodę na utratę naszej prywatności, zgodzimy się na jeszcze większą sieciową inwigilację, z radości przyjmiemy głęboką analizę kontentu, może nawet i z w własnymi mailami włącznie.  A co tam! Niech świat wie jakie z nas paniska.

Banalna prawda jest więc taka: ACTA to po prostu kolejny krok ekonomicznych killerów, w celu dokładniejszego namierzenia naszych tyłków..

 

 

 

 

 

* J.E. Stiglitz „Wizja sprawiedliwej globalizacji” PWN 2007